Lubartowska szkoła planowania: Rewitalizacja „wsteczna”, czyli jak brak koordynacji uderza w wizję miasta

Analiza dokumentacji przetargowej z lutego 2026 r. oraz stanu faktycznego na Placu Piłsudskiego (18.03.2026 r.) prowadzi do gorzkich wniosków. W Lubartowie mamy do czynienia z sytuacją, w której brak porozumienia między wydziałami urzędu staje się kagańcem dla przyszłego rozwoju centrum, a mieszkańców sprowadza do roli obserwatorów faktów dokonanych.
1. Budowa ścieżki bez wizji całości: Ofiara braku koordynacji. Nikt nie kwestionuje sensu budowy ścieżek rowerowych - to standard nowoczesnego miasta. Problem polega na tym, że w Lubartowie realizuje się je w oderwaniu od powstającej właśnie koncepcji rewitalizacji centrum. Zdjęcia z 18 marca pokazują zaawansowane prace przy nowej infrastrukturze rowerowej. Jednocześnie, zgodnie z wzorem umowy (§ 1 ust. 1 pkt 1 lit. d), miasto dopiero szuka projektanta, który ma stworzyć spójną wizję tego terenu. To dowód na skrajny brak synchronizacji inwestycji. Zamiast wstrzymać prace na kilka miesięcy, by ścieżka rowerowa stała się organicznym, przemyślanym elementem nowego placu, miasto „betonuje” rozwiązania wynikające ze starych pozwoleń. W efekcie nowa koncepcja nie będzie szukaniem najlepszych rozwiązań, a jedynie próbą „ratowania” tego, co właśnie bezrefleksyjnie wybudowano.
2. Widmo niegospodarności: Ryzyko „płacenia dwa razy” Takie działanie to prosta droga do naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Zgodnie z umową, projektant ma 14 tygodni na przedstawienie koncepcji. Co się stanie, gdy po analizie i konsultacjach okaże się, że budowana właśnie ścieżka rowerowa koliduje z optymalnym układem placu lub nową fontanną? Miasto stawia się w sytuacji bez wyjścia: Albo będzie zrywać nową nawierzchnię, by poprawić błędy wynikające z braku planowania (rażąca niegospodarność), Albo zmusza projektanta do kompromisów, które obniżą jakość całego centrum, byle tylko „nie ruszać” świeżo położonej kostki. W obu przypadkach tracą podatnicy. Miasto zamiast kupować „wizję”, kupuje „łatę” na urzędowy brak koordynacji, za którą zapłaci ryczałtowe wynagrodzenie (§ 3 ust. 1).
3. Mieszkańcy jako statyści: Fasada partycypacji
Najbardziej uderzający jest jednak proces konsultacji społecznych, które zgodnie z umową mają odbyć się dopiero w drugim etapie prac (§ 1 ust. 5). To czysta fikcja. Zapraszanie cyklistów, pieszych i kierowców do rozmów o wizji centrum w momencie, gdy ciężki sprzęt już fizycznie te przestrzeń zmienia, jest traktowaniem obywateli jak „pożytecznych idiotów”. Ich głos staje się bezprzedmiotowy, bo kluczowe decyzje o układzie ścieżki i chodników zapadły miesiące temu w zaciszu gabinetów, przy okazji podpisywania starych umów remontowych. Prawdziwa rewitalizacja to dialog przed wejściem koparki – w Lubartowie dialog zaczyna się, gdy krawężniki są już ustawione.
Wniosek
Rewitalizacja „wsteczna” to nie jest odwaga w zmienianiu miasta. To świadectwo urzędowej bezwładności. Miasto narzuca projektantowi fakty dokonane, ryzykuje publiczne pieniądze na potencjalne poprawki i cynicznie udaje, że głos mieszkańców ma znaczenie w procesie, który został rozstrzygnięty na placu budowy. To nie jest budowanie nowoczesnego miasta. To wtórne uzasadnianie braku planu za pieniądze podatnika.
Analiza przygotowana na podstawie wzoru Umowy na opracowanie koncepcji rewitalizacji centrum Lubartowa oraz dokumentacji fotograficznej z dnia 18.03.2026 r.
Grant realizowany ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu SPLOT WARTOŚCI 2.0
Ośrodek Wspierania Organizacji Pozarządowych - OWOP Sieć SPLOT