Złożyliśmy petycję dotyczącą miejskiego programu przeciwdziałania uzależnieniom w Lubartowie

Jej istota była bardzo konkretna: skoro istnieje wyspecjalizowana instytucja państwowa - Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom - której zadaniem jest ocena jakości takich programów, to czy miasto z tej wiedzy korzysta?
Nie pytaliśmy o coś nadzwyczajnego. Nie tworzyliśmy nowego obowiązku. Nie próbowaliśmy komplikować systemu. Pytaliśmy o standard działania. Odpowiedź urzędu jest jednoznaczna: nie ma obowiązku konsultowania programu z KCPU, więc miasto tego nie robi.
I tu zaczyna się właściwa analiza.
Bo to stanowisko - choć formalnie poprawne - odsłania sposób myślenia o zarządzaniu sprawami publicznymi. W praktyce oznacza ono, że granicą działania jest to, co „trzeba”, a nie to, co „warto” zrobić, żeby decyzje były lepsze, bardziej przemyślane i oparte na wiedzy. To rozróżnienie jest kluczowe.
W obszarze takim jak przeciwdziałanie uzależnieniom nie mówimy o abstrakcyjnych dokumentach. Mówimy o realnych problemach społecznych, o skuteczności działań, o wydatkowaniu środków publicznych i o konsekwencjach, które ponoszą mieszkańcy. Jeżeli w takim obszarze rezygnuje się z możliwości weryfikacji programu przez instytucję, która została do tego powołana, to nie jest to neutralna decyzja. To jest wybór modelu działania.
I ten wybór można rozpatrywać na kilku poziomach.
Pierwszy - najprostszy - to wygoda. Działanie bez zewnętrznej oceny jest łatwiejsze. Nie wymaga konfrontacji, nie generuje uwag, nie zmusza do zmian.
Drugi - to standard zarządzania. Jeśli uznajemy, że wystarczy spełnić minimum wymogów prawnych, to automatycznie obniżamy poprzeczkę jakości. Program może być formalnie poprawny, ale to nie znaczy, że jest dobry.
Trzeci - najbardziej wymagający - to kwestia odpowiedzialności. Bo zewnętrzna opinia zawsze niesie ryzyko: może pokazać braki, niespójności, nieskuteczność działań. Może wymusić korekty. A to oznacza konieczność przyjęcia na siebie realnej odpowiedzialności za kształt programu.
I w tym miejscu pojawia się pytanie, którego nie da się już pominąć: czy rezygnacja z konsultacji wynika z przekonania, że program jest wystarczająco dobry, czy raczej z braku gotowości do jego obiektywnej oceny? To nie jest zarzut. To jest logiczna konsekwencja przyjętego stanowiska. Nasza petycja nie była próbą narzucenia czegokolwiek. Była próbą podniesienia standardu. Zaproszeniem do tego, żeby decyzje nie kończyły się na spełnieniu obowiązku, ale zaczynały się od pytania: czy robimy to najlepiej, jak się da?
Odpowiedź urzędu pokazuje, że dziś taki sposób myślenia nie jest oczywisty. I to jest najważniejszy wniosek z całej tej sprawy. Bo sens tej petycji nie kończy się na jednym dokumencie czy jednej odpowiedzi. Najważniejsze jest to, co ujawnia się „po drodze”.
Postępowanie administracyjne - nawet w tak pozornie prostej sprawie - działa jak narzędzie diagnostyczne. Pokazuje mechanizmy działania instytucji, sposób podejmowania decyzji, granice ambicji i standardów, które są faktycznie stosowane. I właśnie dlatego warto takie sprawy drążyć.
Bo dopiero w trakcie procedury wychodzą te wszystkie „klocki”, których na pierwszy rzut oka nie widać:
- jak rozumiane są obowiązki,
- gdzie kończy się inicjatywa,
- jak wygląda realna gotowość do poprawy jakości działań,
- i czy „brak obowiązku” staje się wygodnym uzasadnieniem dla braku refleksji.
To są rzeczy, których nie da się zobaczyć bez działania. Dlatego ta sprawa nie jest tylko o programie przeciwdziałania uzależnieniom. To jest przykład tego, jak działają mechanizmy publiczne - i jak wiele można zobaczyć, kiedy ktoś zdecyduje się zadać jedno konkretne pytanie i konsekwentnie szukać odpowiedzi. W tej sytuacji pojawia się jeszcze jedna konsekwencja - już nie analityczna, ale praktyczna.
Skoro miasto uznaje, że nie ma obowiązku korzystania z wiedzy Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, to pozostaje pytanie, czy oznacza to również, że taka wiedza nie jest potrzebna.
My wychodzimy z innego założenia. Skoro istnieje instytucja państwowa powołana do opracowywania standardów i rekomendacji w tym obszarze, to rezygnowanie z możliwości skonfrontowania lokalnego programu z jej wiedzą nie jest działaniem racjonalnym - nawet jeśli nie jest obowiązkowe.
Dlatego podejmujemy decyzję o wykonaniu działania, które - choć nieobowiązkowe - mieści się w pełni w granicach prawa i interesu publicznego. Wystąpimy do Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom z wnioskiem o ocenę lubartowskiego programu.
Podstawą tego działania jest art. 63 Konstytucji RP, gwarantujący każdemu prawo do występowania do instytucji publicznych w sprawach dotyczących interesu publicznego, a także przepisy ustawy o petycjach. Wniosek ten będzie miał charakter wystąpienia o opinię ekspercką - nie w trybie nadzoru ani rozstrzygnięcia, lecz w ramach działalności merytorycznej KCPU, obejmującej opracowywanie standardów i rekomendacji w zakresie przeciwdziałania uzależnieniom.
Takie działanie nie tworzy obowiązku po stronie KCPU i nie ingeruje w kompetencje samorządu. Pozwala natomiast uzyskać zewnętrzny punkt odniesienia - oparty na wiedzy instytucji, która została powołana właśnie do oceny jakości tego typu działań.
I niezależnie od tego, jaka będzie odpowiedź, są rzeczy pewne.
Warto korzystać z dostępnych narzędzi obywatelskich.
Warto zadawać pytania.
Warto nie zatrzymywać się na pierwszej odpowiedzi.
Bo właśnie wtedy - krok po kroku - zaczynają wychodzić rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.
Ośrodek Wspierania Organizacji Pozarządowych - OWOP Sieć SPLOT Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom KCPU
Grant realizowany ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu SPLOT WARTOŚCI 2.0