© 2023 by Lingo. Proudly created with Wix.com 

Projekt dofinansowany ze środków Fundacji Batorego
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Classic
  • YouTube Classic
  • Google Places Social Icon

Lubartów, styczeń 2018

Czy przyjdzie nam oddać za darmo Zakład Zagospodarowania Odpadów?

 

            W tym roku będziemy wspominać niektóre nasze (i nie tylko) inicjatywy. Przez te dziesięć lat zajmowaliśmy się wieloma różnymi sprawami. Niewątpliwie najdroższą, w różnym sensie, była kwestia lokalizacji i szerzej – budowy Zakładu Zagospodarowania Odpadów.

Dopuszczonego do użytkowania 7 listopada 2016 roku i warto zwracać uwagę na daty.

Jest to inwestycja realizowana przez Związek Komunalny Gmin Ziemi Lubartowskiej ze środków Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy oraz samorządów zrzeszonych w Związku, przy współudziale Miasta Lublin. Całkowity koszt inwestycji to 48,8 mln zł. Konflikt wokół ZZO niewątpliwie pochłonął nam dużo czasu, przyniósł trochę rozczarowań, trochę nadziei. Mimo tego, że Zakład stoi, nie straciliśmy zainteresowania tematem, a kto doczyta do końca, zrozumie – dlaczego.

W Lubartowie zostało już wydane pozwolenie na budowę ZZO. Równolegle protestowaliśmy, dyskutowaliśmy na „konsultacjach”, „mediacjach” itd. Zorganizowaliśmy się w Komitet protestacyjny, w skład którego weszli m.in.: Jacek Tomasiak, Grzegorz Gregorowicz, Bogumiła Lisek – Jublewska i Elżbieta Wąs.

To po naszej stronie.

        Naprzeciwko siebie mieliśmy osoby, które przed wyborami deklarowały sprzeciw, wobec lokalizacji Zakładu w Lubartowie. Po wyborach zmienili zdanie. Byli to m.in. wiceburmistrz Radosław Szumiec i radny Jan Ściseł. PiS przed wyborami nie zajmował oficjalnego stanowiska. Nasze protesty doprowadziły do zorganizowania ankietyzacji w 2011 roku.

A wtedy spotkał nas inny problem. Wewnętrzny.

Tu nasze drogi się rozeszły (fragment Ekspertyzy): „Zgoda wszystkich zainteresowanych w przygotowaniu procesu ankietyzacji, bez wątpienia wpłynęłaby pozytywnie na aprobatę procesu, spokojny sposób jego przeprowadzenia i wyłączałaby wszelkie spekulacje co do prawidłowości jego przeprowadzenia.

Niestety okazało się, że Komitet Protestacyjny zrezygnował ze wspólnych prac. Byłoby nadinterpretacją szerokie spekulowanie o przyczynach tej decyzji. Jednak w opinii ekspertów takie działanie świadczyło o głębokich uprzedzeniach i przeświadczeniu o braku zainteresowania ankietyzacją osób zamieszkujących z dala od projektowanej lokalizacji. Wydaje się również, że odmowa uczestnictwa we wspólnych pracach i pozostawanie poza nimi dawały możliwość następczego negowania samego procesu ankietyzacji i torpedowania wszystkich inicjatyw z nim związanych.” 

Po co była cała ankietyzacja? Szwajcarzy uzależniali przekazanie środków, od wyników konsultacji – osiągnięcia porozumienia społecznego. Wówczas uznałyśmy, że osiągnęłyśmy zwycięstwo. Czas i uwaga poświęcone batalii o zmianę lokalizacji, nie pozwala na porzucenie tematu funkcjonowania Związku Komunalnego Gmin Ziemi Lubartowskiej.

Radni Grzegorz Gregorowicz i Jacek Tomasiak, zostali naszymi przedstawicielami w Związku, a burmistrz Janusz Bodziacki i wiceburmistrz Radosław Szumiec zasiadają w jego władzach.

Czy skończyły się konflikty dotyczące funkcjonowania Zakładu Zagospodarowania Odpadów? Nie. I zastanawiamy się, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Upadła uchwała o wystąpieniu ze Związku Komunalnego, złożona 18 września 2015. Za wystąpieniem ze Związku zagłosowali radni Wspólnego Lubartowa: Grzegorz Gregorowicz, Jacek Tomasiak, Ewa Grabek, Grzegorz Jaworski, Wojciech Osiecki, Maria Kozak, Grażyna Meksuła, Jacek Tchórz.

Przeciwko wystąpieniu zagłosowali radni: Jakub Wróblewski, Andrzej Zieliński, Kazimierz Majcher, Jan Ściseł, Piotr Kusyk, Marzanna Majewska, Grzegorz Siwek, Krzysztof Żyśko, Zbigniew Gałązka, Marek Polichańczuk, Robert Błaszczak, Piotr Skubiszewski, Jerzy Tracz.

          Przedmiotem pierwotnego konfliktu była lokalizacja tej inwestycji i wówczas uznałyśmy doprowadzenie do ankietyzacji za swój sukces. Żadne z pytań nie determinowało miejsca, w którym ZZO zostanie wybudowane. Ale już jest, stoi i pracuje. A teraz jak z tym sukcesem, który odtrąbiły władze? Można się nad tym zastanowić, studiując dokumenty opublikowane w BIP w zakładkach „rejestry umów”, które powstały na nasz wniosek. Ale nie wszystkie są widoczne. Czytaliśmy w gazetach o sukcesie porozumienia z Lublinem, współfinansowaniem i tak dalej. A jak jest?

           Ano tak, że budowaliśmy, ale nie na swoim, w sensie – związkowym. I nawet można nas za sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia wygonić. Będziemy mogli przenieść gdzieś te instalacje? No nie do końca, bo nie do końca nasze. Szczegóły?

Zapytałyśmy o nie Urząd Miasta Lublin w trybie dostępu do informacji publicznej.