© 2023 by Lingo. Proudly created with Wix.com 

Projekt dofinansowany ze środków Fundacji Batorego
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Classic
  • YouTube Classic
  • Google Places Social Icon

28 grudzień 2015

Będzie długo, nudno, niemożliwie…
(ale zbieram wszystko do tzw.kupy)

 

    Uchwała odrzucająca naszą skargę została przyjęta. Podzielam część argumentów zarówno radnego Grzegorza Gregorowicza, jak i wiceprzewodniczącego Andrzeja Zielińskiego.

   Stosując argumentację przyjętą przez Komisję Rewizyjną w uzasadnieniu projektu uchwały, mogę przypomnieć, że Burmistrz 5.11 napisał „w odpowiedzi na „petycję” Pań…” (przepraszam, znowu nie cytuję całego zdania). Rozpatrując literalnie przytoczony fragment, pismo zostało zakwalifikowane jako petycja przez odpowiadającego, ponieważ tego właśnie określenia użył. I to powinno już zamknąć dyskusję proceduralną na ten temat. 
     Tak się jednak nie stało. W dodatku Komisja argumentuje odrzucenie skargi w ten sposób, że nawet, gdyby uznać petycję za petycję, to Burmistrz ma jeszcze czas ją rozpatrzyć. Czyli – znów literalnie – pośrednio uznając, że jest ona tym, czym w istocie jest.

Komisja przywołuje fragment art. 2 o petycjach. Brzmi on w całości: 
Art. 2. 1. Petycja może być złożona przez osobę fizyczną, osobę prawną, jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną lub grupę tych podmiotów, zwaną dalej „podmiotem wnoszącym petycję”, do organu władzy publicznej, a także do organizacji lub instytucji społecznej w związku z wykonywanymi przez nią zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej.
2. Petycja może być złożona w interesie:
1) publicznym;
2) podmiotu wnoszącego petycję;
3) podmiotu trzeciego, za jego zgodą.
3. Przedmiotem petycji może być żądanie, w szczególności, zmiany przepisów prawa, podjęcia rozstrzygnięcia lub innego działania w sprawie dotyczącej podmiotu wnoszącego petycję, życia zbiorowego lub wartości wymagających szczególnej ochrony w imię dobra wspólnego, mieszczących się w zakresie zadań i kompetencji adresata petycji.
… i wskazuje, że został przez nas błędnie określony adresat.
Nie został. 
     Mówimy m.in. o życiu zbiorowym, wartości wymagających szczególnej ochrony w imię dobra wspólnego, mieszczących się w zakresie zadań i kompetencji adresata petycji. Burmistrz kieruje bieżącymi sprawami gminy - przypominam, że przez „gminę” ustawodawca rozumie wspólnotę samorządową oraz odpowiednie terytorium, natomiast wspólnotą samorządową są mieszkańcy gminy. Swoje zadania wykonując przy pomocy urzędu. 
Jeśli zatrudnienie osób bezrobotnych ma poprawić jakość ich życia, choćby krótkotrwale, to mówimy w tym miejscu o dobru społecznym, wartości dodanej w życiu zbiorowym. Celowo nie piszę tutaj o skutkach bezrobocia w warstwie pozamaterialnej, bo to powinno być oczywiste.

        Pan Paweł Skrzydlewski z KUL wspomina o sposobie rozumienia cywilizacji na podstawie tego, „jak odnosi się ona do pięciu dziedzin wartości, pięciu kategorii bytu ludzkiego występujących wszędzie i u wszystkich w każdym czasie(…): moralność, umownie nazywana dobrem; wiedza (poznanie), nazywana prawdą; dziedzina zdrowia i spraw z nim związanych; dziedzina majątku, dobrobytu; dziedzina proporcji, ładu, harmonii, zw. pięknem”*

       Pan Hubert Izdebski postuluje, że „roli petycji w odniesieniu do jednostek samorządu terytorialnego nie można ograniczać do swoistego zastępowania obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. Petycje – jako wyraz zainteresowania wykonywaniem zadań publicznych przez samorząd terytorialny, zawierający nie tylko sygnalizację określonego problemu, lecz również odpowiednie propozycje grupy mieszkańców - mogą być bowiem instrumentem sprawnego rozwiązywania problemów społecznych na etapie, niewymagającego odpowiednich aktów uchwałodawczych, wypracowywania polityki administracyjnej w danej dziedzinie, jak również na etapie realizacji tej polityki poprzez wydawanie aktów indywidualnych”.**

    Sporny fragment jest w moim przekonaniu kolejnym argumentem dla którego petycja powinna być traktowana, jako petycja, zawiera bowiem skonkretyzowany postulat. W ustawie zawarto jedynie przykładowe działanie. Jeśli „celem petycji ma być skłonienie władz do zajęcia określonego stanowiska w jakiejś sprawie lub podjęcia oczekiwanej przez zainteresowanego decyzji”***, to postulat zatrudnienia osób bezrobotnych do roznoszenia decyzji podatkowych jest tu jak najbardziej wskazany. Wśród nich mogą być także rudzi, na co wskazują przeciwnicy tego rozwiązania. Jakkolwiek argument odnoszący się do zewnętrzności jest niedopuszczalny.

     A propos argumentów organ/kierownik itp. powiem, że rodzice w „gdzieś w Polsce” składali petycję dot. sprzeciwu zwolnienia jednej z wychowawczyń przedszkolnych. Nota bene – skutecznie. Natomiast „gdzieś w Polsce” inne osoby składały petycję w sprawie utrzymania zatrudnienia na dotychczasowym poziomie. Tu z kolei bez pozytywnego rezultatu. Nie wiem, czy obyło się bez przekładania pisma z lewej kieszeni do prawej.

    Przyznam, że z niesmakiem wysłuchuję opinii, że zatrudnienie bezrobotnych nie zapewni wysokiej jakości usługi, bo to segreguje mieszkańców miasta. I zastanawiam się, dlaczego wobec tego nie zatrudniono urzędników do ankietyzacji mieszkańców. Nie była to mniej godna zaufania czynność. Podobnie, jak w zespole statystycznym, w którym miałam przyjemność pracować. Wśród bezrobotnych są osoby o różnym poziomie wykształcenia i różnej pozycji materialnej, za to wyartykułowanym określonym statusie społecznym. Jedyne słowo, jakie mi się na to ciśnie jest – wstyd.

      Pan Prezydent Andrzej Duda powołał Narodową Radę Rozwoju, w której jeden z zespołów problemowych nosi nazwę: Samorząd, polityka spójności, w którym zasiada nasz Burmistrz. I gratulacje! 
Jednym z priorytetów polityki spójności UE 2014-2020 jest wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu - czyli wspieranie gospodarki charakteryzującej się wysokim poziomem zatrudnienia i zapewniającej spójność gospodarczą, społeczną i terytorialną. Zwalczane społecznego wykluczenia oraz przeciwdziałanie biedzie.

      Wielokrotnie wskazujemy nasze miasto, jako pozytywny przykład – w zakresie publikowania rejestru umów, protokołów sesji czy publikowania zapisów audiowizualnych obrad. Jednak odbierając dyplom w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej i zabierając głos w odbywającej się wówczas konferencji, w najśmielszych wizjach nie wyobrażałam sobie takiej dyskusji wokół sprawy, jaka toczy się w tej chwili w Lubartowie. Mam nadzieję, już niedługo. Chciałabym, żeby sprawa zakończyła się pozytywnie, ale póki co na rok 2016 wypada przynajmniej życzyć: abyśmy zdrowi byli.

Anna Gryta

*http://www.bu.kul.pl/…/57/wydzial/biblioteka/cywilizacja.pdf
** H. Izdebski, Petycja jako instrument sprawnego rozwiązywania problemów społecznych w jednostkach samorządu terytorialnego – istotne różnice między wnioskiem i skargą http://www.petycje.edu.pl/uploads/…/Petycje%20ekspertyza.pdf 
***Piotr Winczorek, Komentarz do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 roku

28 grudnia 2015
Udostępniamy wszystkie materiały pojawiające się w związku z petycją, ponieważ sprawa jest ważna zarówno w warstwie proceduralnej, jak i treściowej
Cieszy nas także fakt, że zainteresowały się nią niezależne, lokalne media.
http://www.tubalubartowa.pl/aktualnosci/czytaj/487/Skarga-na-burmistrza-teraz-do-wojewody-lubelskiego
My też potraktowałyśmy sprawę skargi uznaniowo
https://lubartow24.pl/informacje/lokalne/99248/lubartow:_skarga_na_burmistrza_uznana_za_bezzasadna/
Tytułem komentarza 
Dzięki Tuba Lubartowa i Monika Kozak
http://www.tubalubartowa.pl/video/kanaly/kogelmogel/_0PcS-MIlFU
21 grudnia 2015
Podjęcie uchwały w sprawie skargi
     Zdaje się, że jutro - ostatni raz w tym roku radni spotkają się na Sesji. W porządku obrad znajduje się m.in. podjęcie uchwały w sprawie skargi na Burmistrza Miasta Lubartów. 
Jest to nasza skarga, na nierealizowanie ustawowego obowiązku wynikającego z ustawy o petycjach. Projekt uchwały, uznający skargę za bezzasadną, nie jest dla nas specjalną niespodzianką, zważywszy na rozkład głosów w Komisji Rewizyjnej.
   Oczywiście sprawy nie odpuścimy, na uzasadnienie projektu uchwały, przedstawiamy radnym swoje stanowisko wraz z wnioskiem o uwzględnienie skargi. Publikujemy je także tutaj, żeby mieszkańcy mogli się z nim zapoznać. Uważamy, że to rozwieje wszelkie wątpliwości, tak, że nie odnotujemy przypadku wstrzymania się od głosu. W razie przyjęcia uchwały, będziemy się dalej odwoływać.
       A zatem oczekujemy zajęcia konkretnego stanowiska przez radnych w tym przedmiocie.
25 listopad 2015
A jak to działa w Parczewie?
Jak w Starostwie Powiatowym w Parczewie działa Ustawa o petycjach? Prosimy sprawdzić. Porównanie wypada zdecydowanie na naszą niekorzyść.
Rejestr petycji
24 listopad 2015
Co zrobią radni ze skargą?
     Czekamy na decyzję Radnych i potem, ewentualnie Sąd Administracyjny. Z kolei ze względu na personalne wtręty rozważam pozew z powództwa cywilnego. Taką samą odpowiedź uzyskali od nas dziennikarze pisma Wspólnota Lubartowska.
A tymczasem materiał Tuba Lubartowska i Dziennika Wschodniego z 20 listopada 2015.
19 listopad 2015
Dlaczego władza traktuje wybiórczo mieszkańców Lubartowa?
       Mówiąc mieszkańcy, mam na myśli – urzędnicy?
„Dobro mieszkańców” (cudzysłów nieprzypadkowy, ale o tym potem) pada z ust naszych włodarzy niezmiernie często. „Nasi mieszkańcy” jest równie częste. 
Wypada zapytać – czyje dobro i którzy – nasi?
     Burmistrz miał podjąć decyzję o tym, czy bezrobotni będą mogli roznosić decyzje o wysokości podatku od nieruchomości. Odpisał nam, że decyzja będzie podyktowana zapewnieniem wysokiej jakości usług, troską o dobro wszystkich mieszkańców, zgodna z postanowieniami Ordynacji podatkowej i oparta na kalkulacji kosztów. 
    Dzisiaj dowiedziałyśmy się, że Burmistrz nie uważa, żeby bezrobotni gwarantowali wysoką jakość usług i powierzanie im tego zadania nie stoi w zgodzie z dobrem mieszkańców, ani przepisami. Stygmatyzujące? Obraźliwe? Dlaczego? Kto wie. 
   Przyznam, że to szczególnie niezrozumiałe w kontekście występowania Burmistrza, jako specjalisty od samorządu i polityki spójności.
Dlaczego dzisiaj? Zaryzykujemy stwierdzenie, że z powodu dzisiejszej Sesji Rady Miasta. Trzeba kilka zdań powiedzieć o kolejności zdarzeń i dlaczego tę odpowiedź odbieramy ze szczególnym niesmakiem.
    Na koniec sierpnia wysłałyśmy do Burmistrza wniosek o wdrożenie takiego systemu doręczania decyzji podatkowych, jak w znanym w Lubartowie mieście – Wągrowcu.
      Skarbnik Miejski Wągrowca, pan Tomasz Pachowicz napisał nam, że to rozwiązanie funkcjonuje od 10 lat, a oprócz aspektu czysto ekonomicznego (mniejszy koszt) zatrudnienie gońców spośród osób długotrwale bezrobotnych ma również aspekt psychologiczny w postaci aktywizacji osób, które z uwagi np. na wiek mają niewielkie szanse na znalezienie pracy w Wągrowcu. 
Może my czegoś nie rozumiemy, ale czy to nie jest dla dobra mieszkańców?
    W każdym razie odpowiedzi na wniosek z sierpnia się nie doczekałyśmy i wysłałyśmy ponaglenie po 20 dniach, czyli we wrześniu. Wtedy już dostałyśmy odpowiedź cytowaną wyżej, czyli, że dobro, że wysoka jakość itd. I że w stosownym czasie. 
Według nas to nie była żadna odpowiedź o charakterze decyzji, dlatego zdecydowałyśmy się na początku października napisać do Burmistrza petycję.
      Na którą odpowiedział na początku listopada w ten sam sposób, czyli, że w stosownym czasie i że w trosce itd. Pisząc w treści pisma „petycja” w cudzysłowie. 
A zatem po raz kolejny żadna decyzja nie została podjęta. Dlaczego?
       Czy z obawy przed opinią publiczną? Skąd nasze domniemanie? 
Ano stąd, że zgodnie z ustawą jakaś decyzja powinna zostać podjęta. Podobnie, jak treść naszej petycji winna znaleźć się na stronie miasta. Tak się nie stało, dlatego napisałyśmy skargę na działanie Burmistrza do Rady Miasta Lubartów. 
     Tu wracamy do dzisiejszej Sesji. Kwestię terminów doręczania pism wpływających do Rady niech sobie Państwo między sobą rozstrzygną. Bo wiemy kiedy składamy, a kiedy nie wiadomo radnym, że złożone. 
Ale tymczasem dzisiaj otrzymujemy od Burmistrza odpowiedź na skargę, której – nota bene – nie był adresatem. I tu zupełne zaskoczenie. 
     Po pierwsze Burmistrz pisze, że nasza petycja nie jest według niego petycją. Jak rozumiemy o tym, że Burmistrz nie zakwalifikował pisma, jako petycji nie powinnyśmy przeczytać w treści odpowiedzi, ale domyślić się stąd, że wyraz petycja został wzięty w cudzysłów(?) 
     Po drugie Burmistrz wskazuje, że piszemy to pismo do tej drugiej osoby w osobie pana Burmistrza, albowiem – zgodnie z odpowiedzią na skargę – Burmistrz występuje w dwóch osobach: jako organ władzy publicznej i jako kierownik Urzędu Miasta. Wiemy którą z osób Burmistrz uważa za odbiorcę, ale my z kolei wiemy, że w obu przypadkach mamy do czynienia ze środkami publicznymi i działaniem dla „dobra mieszkańców”, więc twierdzimy, że obaj są adresatami, a może nawet – o zgrozo – łącznie. I ten od zarządzania i ten od zatrudniania.
      Po trzecie odpowiedź na petycję otrzymałyśmy – ze wskazaniem na datę i treść. Więc teraz bez sensu jest twierdzenie, że nie można było jej opublikować na stronie miejskiej, ani „odpowiedzi” na nią. Użycie znaku interpunkcyjnego (cudzysłów) nie ma w tym względzie żadnego znaczenia. Przecież można było odpisać, że pismo uznaje się za wniosek. Ale się nie napisało.
     Po czwarte – wracając do sedna i najważniejszego, czyli tego po co składałyśmy petycję – w odpowiedzi na skargę Burmistrz pisze dziś, że na doręczanie decyzji płatniczych nie będą zawierane umowy cywilno – prawne, ani zatrudnieni dodatkowi pracownicy na podstawie umowy o pracę. Czyli mamy ten stosowny czas na podjęcie decyzji. Tylko co to oznacza? Że urzędnicy tego robić nie będą, skoro takich umów nie planuje zawierać? Czy teraz tylko rozszerzy im się zakresy czynności? 
Czy tylko tyle, że pan Burmistrz uważa, że bezrobotni będą nierzetelni, czy nieuczciwi?
     W ramach ankietyzacji, ankieterzy dostawali spis adresów i urny do których mieszkańcy wrzucali ankiety. I nie byli to urzędnicy miejscy. Inne osoby te ankiety wprowadzały do tabel. I nie byli to urzędnicy miejscy. Okresowo ogłasza się też nabór do przeprowadzania spisów. I nie są to urzędnicy miejscy.

 
     Może inaczej pojmujemy spójność. Może inaczej pojmujemy dobro mieszkańców. Na wniosek i na petycję otrzymałyśmy odpowiedź, że Burmistrz podejmie decyzję w stosownym czasie. Dzisiaj dostajemy odpowiedź na skargę wraz z decyzją, czyli moment w którym wiadomo, że będzie dyskusja na Sesji jest tym „odpowiednim” czasem. Oczywiście proceduralnie się sprawa nie kończy, ale tak naprawdę to jest mniej istotne od tego – do znudzenia powtarzanego – dobra mieszkańców. Przygotowując budżet miasta na 2016 zapewne dokona ktoś „kalkulacji kosztów”. W tym także tych, które zostaną przeznaczone na pomoc społeczną. 
     Czym jest dla Państwa dobro mieszkańców?
Media o skardze
13 listopad 2015
Skarga na działanie Burmistrza
     W związku z reakcją na naszą petycję – nie wiem dlaczego została ujęta w cudzysłów – skarżymy sposób, w jaki została załatwiona. Poniżej publikujemy skargę z uzasadnieniem, a także odpowiedzi na: wniosek i petycję, dotyczące jednej inicjatywy. Staramy się o wprowadzenie rozwiązania, które z powodzeniem funkcjonuje w Wągrowcu.
   Przy okazji naszego wpisu proponujemy mały test na spostrzegawczość. Rzecz polega na znalezieniu wszystkich szczegółów, które różnią odpowiedź na wniosek od odpowiedzi na petycję.
6 listopad 2015
Prorocze. Niestety
Niestety, tak się złożyło, że Piotr VaGla Waglowski przewidział w artykule "Prawo petycji - zaraz będzie ustawa, więc sygnalizuję swoje do niej zastrzeżenia" - lubartowski scenariusz losów petycji.
Dlaczego niestety? 
Dlatego, że nasza petycja nie znalazła się tam, gdzie powinna. 
Odpowiedź brzmi "Dlaczego nie?" "Bo nie" lub jak kto woli "Jeszcze nie wiem, a wam nic do tego"
Smaku całej historii dodaje fakt, że Burmistrz Lubartowa został powołany do Narodowej Rady Rozwoju do sekcji Samorząd, polityka spójności.
I tak Lubartów po raz kolejny przegrywa z Wągrowcem?
27 października 2015
Ustawa o petycjach
We wrześniu weszła w życie ustawa o petycjach. 
Teoria wygląda obiecująco, a jak się to przedstawia w praktyce?
   Postanowiłyśmy sprawdzić na przykładzie sprawy wcale nie nowej, a mianowicie inicjatywy dotyczącej roznoszenia nakazów podatkowych przez osoby bezrobotne. Według wymienionej ustawy zarówno treść, jak i sposób załatwienia sprawy powinny być podane do publicznej wiadomości. Długo czekałyśmy, sprawdzając codziennie miejski Biuletyn Informacji Publicznej. Bez rezultatu.
     Broni nie składamy, bo chociaż użycie terminologii wojennej uznajemy za nadużycie, to z drugiej strony nie wiemy dlaczego spotykamy się z takim oporem materii? Przecież - deklaratywnie - walczymy o wspólny cel, czyli mamy na względzie dobro naszych mieszkańców.